|
W dniach 27-28 stycznia 2007 roku w Krakowie odbyło się, zorganizowane przez Koryukan dojo, „Pierwsze zimowe krakowskie Gasshuku jodo”. W treningach wzięło udział łącznie 14 osób, prócz ćwiczących z Krakowa przybyli również jodocy z Gdyni, Olkusza, Poznania i Warszawy.
Trud prowadzenia treningów wzięli na siebie Adam Kitkowski, Marcin Wojtasik, Grzegorz Puchawski oraz Łukasz Machura – dziękujemy! Fakt, że zajęcia prowadziły na zmianę różne osoby sprawił, iż były one bardziej urozmaicone tak pod względem sposobu przekazywania wiedzy jak i jej zakresu, tak więc każdy z ćwiczących z pewnością znalazł coś dla siebie.
Dwanaście godzin treningów upłynęło na solidnej praktyce kihonów, zarówno w sotai jak i tandoku dosa, ze szczególnym uwzględnieniem gyakute uchi, hiki otoshi uchi, kaeshi tsuki oraz kuri tsuke. To pozwoliło z lepszym skutkiem realizować poszczególne kihony w kata. W sumie udało nam się omówić i dobrze przećwiczyć kata od tsuki zue do monomi włącznie. Częsta zmiana partnerów w czasie treningów była bardzo dobrym pomysłem, mogliśmy bowiem poznać nawzajem nasze umiejętności, spróbować praktyki z innym tachi – co często wymaga porzucenia mechanicznego wykonywania kata, a o to przecież chodzi. Osoby mniej zaawansowane miały szansę poćwiczyć z tymi, którzy praktykują dłużej, i tym samym mogą pomóc w skorygowaniu błędów. Czasem dzieliliśmy się na dwie grupy w zależności od stopnia zaawansowania – i to także miało swoje dobre strony – grupa starsza miała szansę poćwiczyć bardziej dynamicznie, zwracając baczniejszą uwagę na dystans i timing. Jednakże z pewnością ćwiczenie z każdym czegoś uczy – dlatego dobrze jest ćwiczyć w jednej grupie i zmieniać się w parach, dobrze też dzielić się na grupy osób o zbliżonych umiejętnościach. Obu tych sposobów ćwiczenia mieliśmy okazję doświadczyć.
Myślę, że treningi były bardzo owocne, podobnie jak ożywione dyskusje, jakie toczyły się między nimi. Miło było znów zobaczyć starych znajomych i zawrzeć nowe znajomości. Atmosfera spotkania była serdeczna i ciepła, zupełnie na przekór śnieżycy i ujemnej temperaturze panującej na zewnątrz. Do zobaczenia następnym razem w jeszcze większym gronie!
|