Iaido, Jodo, iaijutsu, jojutsu
   
 
 
Iaido, Jodo, iaijutsu, jojutsu
.
.
Staże
powtśrczptsond
0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
Najbliższe wydarzenia
Nowości na stronie
Realacja ze stażu z Wimem  Opole 9.  10. grudnia 2006r.
Napisał(a): Zyta Ziętek   
13.12.2006.

Wyprawa po iaido 9. – 10. grudnia 2006r. 

Po iaido demonstrowane tym razem przez sensei Wima w Opolu wybrało się z naszego klubu 9 osób – licząc naszego kolegę przebywającego obecnie we Wrocławiu. 

4 osoby zdały egzamin – Adam 3 kyu, Bartek i OlseN 2 kyu, Rafał 1 kyu – gratulacje!!!

Ci, którzy Wima znali z poprzednich staży cieszyli się kolejną możliwością spotkania tego znakomitego i obdarzonego wielką charyzmą nauczyciela, ci którzy go jeszcze nie znali niecierpliwie czekali na pierwsze spotkanie z senseiem.

Image

Podróże często urozmaicane są przygodami – i z naszą też tak było – do Opola dotarliśmy już po rozpoczęciu stażu. Pierwsze spostrzeżenia, to zmieniona podłoga – poprzednio była fatalna – z dziurami, ruszającymi się klepkami i gwoździami -  i bardzo dużo – jak na tak małą salę – ludzi – było tak samo tłoczno, jak w lutym.

Udało nam się zdobyć kawałek podłogi i rozpocząć trening pod bacznym okiem senseia. Staż zdecydowanie różnił się od poprzednich – być może spowodowane to  było bardzo dużą liczbą początkujących. Praktycznie cały czas ćwiczyliśmy z bokenami. Demonstrowane były poszczególne elementy kata, ale nie było czasu ich utrwalić i zastosować w całych kata i nie było możliwości utrwalić zdobytej wiedzy z iaito – z iaito ćwiczyliśmy tuż iprzed egzaminem i to bardzo krótko. Brakowało łączenia w całość pokazywanych nam elementów – co miało miejsce na poprzednich stażach.

Podczas innych staży Wim przygotowywał zawsze grupę zdających na wyższe stopnie – np. w czerwcu 2005 – w tej samej sali zresztą – poświęcając przez część stażu swój czas tylko zdającym – miało to miejsce zawsze po gruntownym przećwiczeniu całego seitei iai – także z iaito – potem już było indywidualne szlifowanie przystępujących do egzaminu – każdy dostawał wskazówki i był informowany, co należy poprawić i na bieżąco te korekty były wcielane w życie – Wim pilnował każdego, by ćwiczył zgodnie z jego zaleceniami – to przynosiło rezultaty – tym razem pozbawieni byliśmy takiej możliwości – cały staż pozostawił uczucie wielkiego niedosytu – można tez powiedzieć, ze i niesmaku, bo zdecydowanie jakością odbiegał od poprzednich. Tym bardziej, że niewiele było interpretacji kata – pokazanie, jak kata wygląda, kiedy ćwiczy się je z oponentami, co szalenie pomaga zrozumieć sens wykonywanych kata. Nasz niedosyt spowodowany był też tym, że bardzo duża ilość uczestników wymusiła podział na 3 grupy – więc każdy z nas ćwiczył tak naprawdę przez 1/3 stażu.

Po raz pierwszy też chyba się zdarzyło, ze nie było żadnej informacji dotyczącej egzaminu – komend i sposobu reagowania na nie etc. – zwykle podczas takich przygotowań podkreślano wagę egzaminu – tu niczego takiego nie było. Sam egzamin tez nie miał uroczystego charakteru, zrezygnowano też – być może z braku czasu – z wzajemnych ukłonów osób do egzaminu przystępujących.

Natomiast tradycyjnie już staż praktycznie nie był tłumaczony – nie było systematycznego tłumaczenia – Wim usiłował kompensować te braki pokazując nam jak najwięcej – jego znakomity talent aktorski jest w tym bardzo pomocny – plus liczne onomatopeje - bardzo też przykłada się do pogłębiania znajomości języka polskiego – tym razem „pępek” częściej pojawiał się w jego objaśnieniach, niż kultowe już „biodro” i „luźny”.

Tradycyjnie też na sayonora party Wim chroniony był przed kontaktem z „normalnymi” ludźmi przy pomocy szczelnego kordonu stałej ekipy tworzącej jeszcze skuteczniejszą ochronę, niż mają zazwyczaj głowy państwa. I chociaż tym razem okazało się, że inni uczestnicy stażu mogą przekroczyć progi lokalu, a w którym odbywało się sayonara party z Wimem – w lutym spotkanie z Wimem było tylko dla „VIP-ów” – jasno nam wtedy powiedziano, że nie ma dla nas miejsc – to i tak Wim został tradycyjnie upchnięty głęboko w kącie – utrudniony był nawet kontakt wzrokowy – o osobistym nie było mowy. Wyjaśnione to zostało w ten sposób przez senseia Krzysztofa, że przy Wimie powinny siedzieć wyższe stopnie. Nabiera to szczególnego znaczenia w sytuacji, kiedy na tym akurat stażu niewielkie poczyniono starania, aby dać szansę tym „niższym” zdobyć wyższe – mimo, ze każdy z uczestników wniósł żądaną opłatę i spodziewał się w zamian uzyskać coś więcej – przynajmniej tyle, co na poprzednich stażach z Wimem

Oczywiście nawet staż w tak – delikatnie mówiąc – skromnym wydaniu wiele przynosi – szczególnie ci, którzy widzieli Wima pierwszy raz są pod wrażeniem jego wielkiej charyzmy i wielkich umiejętności – także w przekazywaniu wiedzy - i na pewno każdy z nas coś ze stażu wyniesie – szkoda tylko, ze jednak przede wszystkim uczucie niedosytu – bo staż jakością daleko odbiegał od poprzednich – sam egzamin też był tego przykładem – brakowało poczucia, że jest to szczególne i bardzo ważne wydarzenie – sztuczne kwiaty były niejako podsumowaniem tego, ze brakowało tu takiego ducha, jaki bywał na poprzednich stażach.

Dla nas to i tak i tak ważne wydarzenie – tym bardziej, że mogliśmy się przekonać, że nasza grupa jest znakomicie zintegrowana i nic nam nie było w stanie przeszkodzić – ani przygody w podróży, ani inne okoliczności w czerpaniu radości i osiągania satysfakcji w podążaniu drogą iaido – tym razem via Opole.

Pozostaje nam trwać w nadziei, że kolejne staże z Wimem będą takie, jak dawniej albo podążać drogą iaido innym ścieżkami – niekoniecznie prowadzącymi przez Opole.

 
deployed by ITECH.COM